niedziela, 1 lutego 2009

jestem w morderczem nastroju

jestem dziś chiba w morderczem nastroju
ten nieopisany bidel Kurski mię wkurwił koncertowo u Jarka Kuźniara
na mniejscu tego ostatniego przerwałbym rozmowę, nawet jeśli by mię to miało kosztować wylanie z telewizorni - dziennikarz nie worek treningowy i bele kto się nie nim wyżywać nie musi, co nie?

a swoją ścieżką - po co bęcwała zapraszają? publicity mu robią tylko i jeszcze na ich plerach na euroWiejską wjedzie
wiem, że publika żądna krwi jest, ale są chyba pewne granice

co zresztą - granice znaczy - ma też zastosowanie do Kochliwego Kazia, któren jeden kryzys wieku średniego przechodzi jakby z 10 lat za późno
a halo w brukowcach przy okazji robi takie, że to ino dowód na to, że się powinien do przedszkola wrócić, bo się zachowuje jak chłopczyk, któremu się trafiło pod choinkę nowe viagerko
co innego nagłaśniać taki fakt w prywatnym gronie, a co innego obnosić się z nim publicznie i jeszcze do tego wystawiać się z nim na pokaz
robi sobie elektorat?
w tym kraju? w taki sposób?
chyba go mocno pogięło...

6 komentarzy:

  1. Może Pan Marcinkiewicz uderza do targetu Dody?

    OdpowiedzUsuń
  2. no cóż... parafrazując obiegowe powiedzonko: każdy ma taki elektorat, na jaki zasługuje ;o)
    i w drugą stronę: każdy elektorat ma takiego Marcinkiewicza, jak Doda, na którą zasługuje
    nie - ja nikogo nie skreślam, ale o takich jak Marcinkiewicz tośmy w czasach licealnych (więc zamierzchłych) mawiali "on nie jest głupi, on jest tylko nieszczęśliwy"
    ps
    odnosi się to też do niejakiej Dody
    ;o)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymajmy kciuki za Pana M. Jak już w końcu stanie się szczęśliwy, to ciekawe czy głupoty też się pozbędzie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obawiam się, że jednak przegram :)

    OdpowiedzUsuń
  5. OK
    niech tam już będzie remis

    OdpowiedzUsuń